Home » Recenzje » Latawce » Eolo Radsails 6.0 PRO II

Eolo Radsails 6.0 PRO II

Używam latawców Radsails od jesieni ubiegłego (2005) roku i to dosyć często, dla tego wysmaruję troszkę tutaj tego co zauważyłem, poza tym kilka osób pytało mnie o opinię na temat tych latawców.
(tylko znowu musze dodac to co w recenzji 3.0 standard – nie jestem obiektywny bo lubię ten latawiec i go używam i ….)

Mam latawiec 6m2 z roku 2005 i od kilku dni z roku 2006 tez 6m2
Pierwsze co się rzuca w oczy to kolor po obu stronach latawca, w modelu 2005 był tylko od strony ridera przez co dla obserwatora był mało atrakcyjny. Kolor czerwony jest na prawdę czerwony i to pięknie czerwony. Poprawiono tez siateczkę na wlotach, która jest teraz mocniejsza i sztywniejsza. Dokładnie taką samą zastosowano w plecaku. W olinowaniu latawca nic się nie zmieniło, profil też nie uległ zmianie. Sam latawiec lata tak jak poprzednik, ale o tym dalej.
Druga rzecz to manetki .
Poprzednie były dobre, ale po dłuższym używaniu z grubszymi rękawicami dawało sie we znaki zmęczenie dłoni. Ci co widzieli wiedzą jak jeźdżę, a jeżdżę na samych manetkach bez żadnego trapezu i to po kilka godzin więc ten element mnie bardzo interesuje (tu drobna uwaga – już jeżdze z barem i trapezem ale na poczatku 2006 było tak jak jest napisane). Tegoroczne manetki nie dość, że wyglądają bardziej profi to i rzeczywiście takie są.
Po pierwsze mają inną okładzinę, twardszą i cieńszą przez co manetki lepiej się trzyma – pewniej i conajważniejsze donie nie męczą się tak szybko jak podczas używania poprzednich manetek.
Po drugie wygląd o którym już wspomniałem – są bardziej stylowe, ładniejsze, praktyczniejsze.
Po trzecie zmieniono sposób nawijania linek. Zrezygnowano z plastików przy każdej manetce w zamian za to dano nasadki, które spełniają 2 funkcje, trzymaja złożone manetki razem a po drugie służą razem z manetkami za zwijadełko. Całkiem ładnie to wygląda i jest funkcjonalne. Tamte zwijadełka z 2005 roku można było łatwo złamać przy upadku bądź po uderzeniu plecakiem z manetkami w coś twardego. Złamanie tych zwijadełek będzie bardzo utrudnione z racji ich konstrukcji.
Jest tylko malutki minus tych zwijadałek są ciut zbyt płytkie i jak się nawinie za luźno linki to mogą spadać (dotyczy tylko kompletu 250/110 czyli chyba od 4 do 7 radsailsowej). Do zabezpieczenia linek jest rzep którym spina się całość po zwinięciu (manetki z linkami).
Po czwarte linki są bardzo dobrze oznaczone. Nie ma problemu z ich podpięciem. Dostarczone są na mentkach a końcówki są przeplecione przez kartonik na którym napisane jest którą gdzie podłaczyć. Dodatkowo linki są zaznaczone kolorem co znacznie ułatwia wszelkie operacje łączeniowe. Przy uździe latawca lewa strona to kolor czerwony prawa to niebieski i to samo jest na manetkach oraz na końcówkach linek.
Linki nie są przeszywane tylko wiązane na supełek. Wiem, wiem zaraz będzie burza, że to źle, że ble, że fe. A ja powiem inaczej. Używam sprzętu dosyć intensywnie, bo praktycznie zawsze jak wieje to przynajmniej godzinę się pobawię, jak mam czas to i 4 i 5. I jeszcze nic z tymi linkami mi się nie stało. Ważę około 100 kilo i nawet jak latawiec mnie podnosi w górę czy mocniej przyszkwali to nie boję sie o wytrzymałośc linek.
Po piąte plecak. Nie zmieniło się praktycznie nic poza siateczką wentylacyjną na dole. Jest teraz sztywniejsza i na oko mocniejsza. W poprzednim plecaku przetarła mi się w jednym miejscu ale to raczej moja wina niż samej siateczki.
W plecaku znajdziemy oprócz latawca z manetkami także 3 ulotki reklamowe EOLO RADSAILS, film instruktażowy na DVD i naklejkę.
Film jest zrobiony fajnie i myślę, że to jest bardzo dobra propozycja dla początkujących, powiedział bym nawet, że obowiązkowa.
No a teraz wrażenia z używania.
Podpięcie linek, start i zdziwko
Nie bardzo chce dolatywać do zenitu, dumam co jest no i wszystko jasne, linki się jeszcze nie rozciągnęły, po jakichś 2 – 3 godzinkach latania latawiec zachowywał się idealnie. Żadnych problemów z niedolatywaniem do zenitu, wręcz przeciwnie. Czasami latawiec ma tendencję wylecieć za plecy, ale to przy bardzo silnym wietrze, mimo to nie zwija się o ile linki się nie zluzują. Wystarczy lekko naciągnąc linki główne a latawiec sam wróci nad głowę i tam zostanie. Przy słabym wietrze ma tendencję do backstalu, ale jeden ruch rąk i latawiec znowu leci nad głowę.
Poraz pierwszy jak wziąłem szóstkę w ręce to się zdziwiłem, bo może nie jest tak zwrotny jak 3m2 ale i tak jest szybki. Można nim zawrócić w miejscu przy czym generuje strasznie duży ciąg.
No i tu przechodzimy do sedna sprawy. Latawiec pomimo tego, że jest projektowany do zabawy z traction kiting i jest do tego sportu idealny to i poskakać na nim też można. Latawiec w power zone generuje bardzo duży ciąg. Nie ma problemu z pociągnięciem wózka mountaibordu czu snowbordu ze 100 kilowym klocem na pokładzie. Na mountainboardzie jeździłem po długiej trawie i dawało radę, na pewno mocy mu nie brakuje.
Co do skoków o których wspomniałem. Wiem że niektórym będzie bardzo trudno w to uwierzyć ale na tym latawcu da się skoczyć lepiej niz 2m do góry i sporo więcej niż 10 z wiatrem. Potrzeba tylko opanowac technikę i poczekać na wiatr. Moja 100 kilowa dupa wykonuje takie skoki przy wietrze około 6m/s przy 8m/s muszę się mocno pilnować żeby nie polecieć. Wogóle wiatr w okolicach 8m/s jest już niebezpieczny do zabawy na lądzie bez czegoś co daje uślizg. Na snowboardzie śmigałem przy takich wiatrach aż miło i latawiec był do opanowania, ale przy puszczaniu „na sucho” można sobie zrobić krzywdę.
Szkwały – no tu jest różnie i zależy gdzie się trzyma latawiec akurat. Ogólnie jeśli podmuch nie jest zbyt silny to nawet tego nie czuć o ile latawiec jest gdzieś w neutralnej pozycji, wszystkie inne silne szkwały idą w moc co trzeba mieć na uwadze. Jednak nie zdarzyło mi się jeszcze żeby nagły podmuch wiatru mnie zaskoczył tak abym stracił panowanie nad sytuacją.
Ogólne wrażenie robi bardzo dobre, uszyty jest solidnie i do startu wystarczy juz 1bf oczywiście siły nie ma prawie żadnej do ciągnięcia przy takim wietrze ale jest się już z czym posiłować. Materiał ripstop nylon 42gr/m2 gwarantuje lekkość a zarazem solidność konstrukcji. Już 3 razy ściągałem latawiec z drzewa i nigdy nic mu się nie stało, nie mówiąc już o targaniu latawcem po piasku, śniegu, lodzie itp powierzchniach. Zero rozdarć. Przy dobrej 2bf na snowboardzie już jeździłem, nawet da się wrócić w to samo miejsce przy takim wiaterku. Jednak tak jak dla mnie zabawa zaczyna się dopiero w okolicach 4m/s. Wtedy już i prędkośc jest zadowalająca i dla lżejszego ode mnie kolesia np 80 kilo podejrzewam, że wystarczy aby oderwać się od ziemii na dłużej niz 2 sekundy i wykręcenie jakiegos tricku. Latawiec jak dla mnie dobrze idzie na wiatr i nie mam kłopotów z powrotem w to samo miejsce z którego startowałem. Nawet lubie jeździć pod wiatr na nim. Przy jeździe lekko z wiatrem latawiec nabiera sporych prędkości a czasami przyjemnie jest pościgać sie na zamarzniętym jeziorze z samochodem
Jedna uwaga – LATWIEC DZIAŁA I ŚWIETNIE KRÊCI Z BAREM.
Ale żeby nie było tak słodko to musi to być bar na 2 bloczkach – chętnych do konstrukcji takiego baru zapraszam na radsails.pl. Mam bar 50cm i latawiec lata identycznie jak na manetkach, tak samo kręci loopy, tak samo zachowuje się na krańcach okna z zenitem włacznie.
Moja uwaga do ludzi chcących poskakać na Radsailsie. Zróbcie sobie bar.
Skakałem na manetkach i skoki owszem można zrobić ale zapanować nad latawcem w powietrzu już było trudniej przez co lądowanie nie było zawsze udane. Inna sprawa z barem – tutaj podskoczyć i wylądować na nogach i ustać, nie ma żadnego problemu. Skacze się przyjemniej i bezpieczniej.
 
, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kalkulator wiatru