Home » Recenzje » Latawce » Ozone Manta II 12.0

Ozone Manta II 12.0

Od 2 miesięcy jestem posiadaczem nowego latawca ze stajni OZONE – Manta II (12m), a więc drugiej generacji znanej wszystkim zapalencom maszyny Guillame Chastagnola aka Chasta.

MantaII_2

Powiem szczerze, że wybrałem ten latawiec dość niepewnie, jako zastępstwo dla nienajlepszego w tym roku Frenzy FX11. Tamten latawiec okazał się nieporęczny i nieprzyjazny, a flyzone.pl umożliwił mi zamianę na Mante II. Zważywszy na doświadczenia z Manta 2007 trochę bałem się tej zamiany (latawka z 2007 ma ogromną winde, nie odpuszcza specjalnie szkwałów, no i nie trzyma profilu, dlatego też polecana jest tylko dla ekspertow i równe wiatry – vide Chasta

Po rozpakowaniu latawca (standardowy zestaw: szmata, bar z linkami, taśma kompresująca, zestaw naprawczy i porządny plecak umożliwijący przypięcie deski) i odpaleniu go niepokój zniknął. Latawiec jest znakomity i wbrew temu co mowi OZONE (for the expert kiter) uważam ze MANTA II to latawiec bardzo uniwersalny, nadający się także dla początkujących riderów (nie od pierwszego dnia, ale po kilku godzinach na manetkach). Latawiec jest BARDZO SZYBKI (mowa tu o rozmiarze 12) w porównaniu z Manta 2007 i choćby frenziakami i innymi komórkami, stabilny (wchodzi w niego więcej powietrza niż kiedyś więc lepiej trzyma profil, jest bardziej zaokrąglony niż płaski). W pełni kontrolowany (szczególnie po zawiązaniu węzłów ósemkowych na linkach sterujących). Dość duży depower na barze i spory zakres dzieki taśmie trymera – jak dla mnie (95kg mięśni + sprzęt  na snow jazda od 8 do 22 knotów (więcej nie miałem okazji spróbować). Ładnie trzyma profil przy wężykowaniu i ósemkowaniu – także na krańcach okna wiatrowego. Wykonanie wzorowe (jak zwykle z resztą w OZONACH). Bardzo wygodny bar, nie wymagający zbyt dużo siły, szybko reagujący hamulec, także na damskie muskuły).

Wady? Naprawde niewiele:
Po pierwsze nowy chicken loop (megatron chyba na niego wołają) jest dziwadełkiem, przekombinowana zrywka (umożliwia jednak szybki reload) – 2 razy wypiął się sam przy mocnym przyciągnięciu baru.
I po drugie – przy kiteloopach bywa że linka sterująca (jest na niej pętelka która nakłada się na bar przy re-loadzie zrywki-grzybka) zaczepia się z bloczkiem na lince mocy (w MANTA II jest 1 linka mocy – rozgaleziajaca się na 2 przy samej czaszy latawki – taki igrek).
Wady jak najbardziej do wyeliminowania domowym sposobem (ja użyłem kawałka taśmy klejącej typu Makgajwer – Chasta podobno zrobił to samo )

Szczerze polecam KAŻDEMU. Wydatek co prawda spory, ale w przeciwieństwie do pompowańców latawiec komorowy wytrzyma wiecej niż 1-2 sezony. Wcześniej latalem na FLEXIFOIL SABRE, PETER LYNN VENOM II, FRENZY 2006, 2007, ACCESS’ach, EVO i pewnie kilku innych jeszcze i MANTA jest zdecydowanie bezkonkurencyjna. To mój docelowy latawiec i zamierzam spędzić z nim lato, jesień i zimę życia . Daje ogromne możliwości zarówno we freeride jak i freestyle (w przeciwieństwie do innych komórek, ze względu na swoja szybkość umożliwia zarówno oldskulowy big-air jak i szybkie tricki na pełnym pałerze, czyt. newschool – to jednak niech potwierdzą wymiatacze).

Wiecej informacji znajdziecie na stronie producenta: www.flyozone.com a kilka fot z tyliczanskich ferii na: www.landkiting.pl

Wiem, ze Manta II znalazla także kilku innych zadowolonych nabywców w Polsce – ciekaw jestem jakie są Wasze spostrzeżenia…

Dyskusja na forum

, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kalkulator wiatru