Home » Recenzje » Latawce » Jojowings Session 10.0

Jojowings Session 10.0

Jako zagorzały zwolennik manetkowych full-powerów, ostatecznie moją kitingową przyszłość   związałem z latawcami DP. Po dwuletnich poszukiwaniach mojej ukochanej wersji kitingu stwierdziłem, że to co chcę robić to głównie buggy i snowkiting. Jeszcze miesiąc temu miałem zamówione dwa latawce race full-power, jednak rzutem na taśmę zmieniłem zamówienie na latawce depower. Skąd tak diametralna zmiana? Podczas ostatniego wyjazdu do  Bolesławca, w moje ręce trafił Jojowings Session w rozmiarze 5.0. W bardzo trudnych warunkach wiatrowych, pomimo brutalnych szkwałów latawiec zachowywał się perfekcyjnie, cały czas ciągnąc równo i przewidywalnie. Po krótkiej naradzie z polskim dilerem Jojo – Robertem ( forumowy nik Johar ) – wybór padł na Session w rozmiarach 5.0 i 10.0. Wybierając latawiec w dwóch wielkościach zapewniłem sobie pełne pokrycie okna wiatrowego – od „pierdu-pierdu” do huraganów.

Ponieważ od momentu dostawy latam głównie w warunkach „pierdu-pierdu” na tapetę wziąłem  na razie Session 10.0.

1

Dostawa

Latawce dotarły do mnie spakowane w odpowiednio opisane „worki” – żadnych wodotrysków. Początkowo średnio mi to pasowało, pomyślałem, że mało kozacko będę wyglądał na spocie:) Finalnie stwierdziłem, że ponieważ zawsze zabieram na latanie cały mój inwentarz, więc i tak będę musiał sobie sprawić jakiś jeden większy plecak.

2

Budowa latawca

Pomimo przeciętnego dla tej klasy A/R – 4.12 – oraz mniejszej ilości komór w stosunku do latawców, na których latałem do tej pory, Session 10.0 okazuje się baaaardzo żwawym skrzydłem. Reakcje, nawet na krótkie ruchy barem są precyzyjne i przewidywalne, a regulacja mocy przebiega w sposób płynny i bezpośredni. Prawdopodobnym„sprawcą” tych pozytywnych cech latawca jest speed-system oparty na dwóch bloczkach, zmieniający jego geometrię na całej długości profilu. Latawiec posiada 22 komory, z czego po cztery skrajne są komorami zamkniętymi. Wloty powietrza zbudowane są na kształt odwróconych trójkątów, wizualnie czyniąc skrzydło dość agresywnym. Duża powierzchnia wlotów oraz ich niskie usytuowanie powodują, że nawet przy bardzo małym wietrze skrzydło łatwo startuje, chętnie pnąc się do zenitu. Przy słabym wietrze wymagana jest czasami niewielka interwencja barem (podpompowanie) – skrajne, zamknięte komory lubią tworzyć coś w rodzaju uszów, podwijając się do środka przy starcie. Całość uszyta jest precyzyjnie i starannie, po napełnieniu powietrzem na szwach nie widać żadnych zmarszczek lub  innych niedociągnięć produkcyjnych. Linki poszczególnych galerii rozróżniamy innymi kolorami oplotów, całość jest łatwa do sklarowania i ogólnego ogarnięcia przy rozkładaniu latawca.

4

6

Controll bar

Czesi jak to Czesi – bar musieli zrobić po swojemu:) W większości dostępnych na rynku rozwiązaniach linka systemu depower z reguły przechodzi przez oś baru. Rozwiązanie te osłabia konstrukcję baru, w skrajnych przypadkach powodując złamanie belki sterującej. W rozwiązaniu Jojowings linka depowera przechodzi przez osobne oczko, poza osią belki baru. Dzięki temu belka nie jest nawiercana, a co za tym idzie nie jest w żaden sposób osłabiana. Niektórych to trochę denerwuje – przesunięcie osi powoduje, że belka nie przemieszcza się płynnie po lince depowera. Wg dystrybutora te nietypowe rozwiązanie zasugerowali kadrowicze snowkitingowych reprezentacji Rosji i Kanady, którzy uczestniczyli w projektowaniu Sessiona – blokowana na lince belka pełni funkcję trymera, umożliwiając wykonywanie różnych ewolucji, z barem trzymanym jedną reką, bez ryzyka przypadkowej zmiany mocy latawca. Pozostałe rozwiązania jak chicken-loop czy leash nie odbiegają od standardów.

3

Zachowanie w powietrzu

Session pomimo wspomnianego powyżej przeciętnego A/R ma bardzo duży zakres użytecznego okna wiatrowego. Pomny moich wcześniejszych doświadczeń z latawcami typu race (takie przecież chciałem początkowo kupić), nie czuję żadnego dyskomfortu w korzystaniu z zalet Sessiona. Wręcz przeciwnie – moje wcześniejsze obawy, że latawiec DP będzie latał dużo gorzej od full-powera okazały się bezpodstawne. Session dziarsko porusza się w oknie wiatrowym, cały czas generując na prawdę sporą moc. Przy słabym wietrze 3-4m/s bez problemu dawałem radę full-racowemu Jojowings RM+ w rozmiarze 6m. Jeśli weźmie się pod uwagę, moją wagę 80 kg i wagę mojego bigfoota powyżej 30kg, to wypada to całkiem nieźle:) Pomimo sporej mocy i dużego zakresu okna wiatrowego Session wydaje się być bardzo bezpiecznym. Podczas zabawy z tym latawcem, cały czas czuję, że mam nad nim pełną kontrolę. Jak na razie ani razu nie zaskoczył mnie jakąś nieprzewidywaną i niebezpieczną reakcją i mam nadzieję, że będzie tak dalej:) Dzięki niesamowitej zwrotności tego latawca mam możliwość dalszego rozwijania moich umiejętności i opanowywania coraz to nowych trików, a na tym przecież zależało mi najbardziej.

5

Podsumowanie

Zamieniając full-powera na DP podświadomie miałem spore obawy, czy nie popełniam błędu, czy to na pewno dobra decyzja. Co do wyboru marki nie miałem żadnych wątpliwości – latałem na wielu latawcach Jojowings, przeznaczonych do różnych odmian kitingu i w każdym z tych latawców czułem „to coś”. Po czasie spędzonym z nowym latawcem jestem już pewien, że nie popełniłem błędu. Teraz z niecierpliwością czekam na zimę i snowkiting :) .

Escobar

Dyskusja na forum

 
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kalkulator wiatru