Home » Recenzje » Latawce » Gin Inuit 6.0

Gin Inuit 6.0

Inuit to nowy typ latawca ze „stajni” Gin. Jest to w prostej linii rozwinięcie znanego większości z Was kite’a Eskimo (gwoli informacji: Inuit nie oznacza nic innego jak Eskimos). Do testów otrzymałem nowy latawiec o powierzchni 6m2.
Pierwsze co należy powiedzieć: opakowanie czyli firmowy plecak.
inuit2
Świetna jakość, funkcjonalność no i lanserski wygląd. Plecak jest tak zaprojektowany, że oprócz samego Inuita wraz z barem zmieścił rownież mojego Pansha Ace 3.5. Został wykonany z kodury (materiał odporny przetarcia i przypadkowe rozcięcia). Świetnie dopasowana uprząż nie ogranicza ruchów.
Za plecak, ode mnie w skali 1-10: pełna 10.

Testy samego kite’a zajęły trochę czasu, ze względu na dośc kapryśną pogodę no i moje obowiązki zawodowe.

inuit5
Pierwszy dzień lotów nie rozpieszczał wiatrem. Ledwo 8knt powodowało, że trudno było o jakieś adrenalinopędne wrażenia, jednak co ważne Gin okazał się latawcem bardzo zdycyplinowanym.
Startuje niemal sam, a osiągając zenit grzecznie czeka na polecenia płynące z baru. Trzeba powiedzieć, że na ruchy barem reaguje natychmiast, nie sprawia żadnych trudności w sterowaniu poza jedną, poruszaną już kilka razy na łamach naszego forum sprawą: sposób działania de-power’u. Obeznani w temacie riderzy wiedza o co c’mon. Ten sympatyczny latawiec zmusza do wypracowania w sobie nawyku do odpuszczania baru przy skoku, doswiadczeni kajterzy wiedzą, że nie jest to szczególnie trudne. Ale powiedzmy, że przy odrobinie treningu i po nabraniu wprawy problem ten przestaje niemal istnieć. Mnie zajęło to nieco więcej niż pół godziny.
inuit6
Podczas drugiego dnia testów wiało 13-14knt z lekkimi szkwałami. Tu Gin pokazał, że jest rasowym powerkitem. Dopiero wtedy można wyczuć jego prawdziwy charakter.
Inuit sprawi wielką przyjemność amatorom prędkości, szczególnie na snowkite. Potrafiący posługiwać się barem na buggy również będą mieli z tego kajta wielką frajdę.
Po starcie błyskawicznie lokuje się w powerzone i jeśli potrafisz go tam utrzymać, to niemal pewne jest, że po chwili osiągniesz prędkości marszczące skórę… na twarzy oczywiście. Niestety nie mieliśmy buggy do dyspozycji, poza tym po opadach teren był na tyle grząski, że najlepiej jeździło się po nim na tzw. czterech liteerach. Nasz trapez przeżył okrutne chwile. Kilka dobrych słów należy się firmie za wykonanie baru i systemów bezpieczeństwa.
Naprawdę nie ma tu ani jednego powodu do słów krytyki.
Za moc i zachowane przy tym „posłuszeństwo” i sterowność: 8pkt
inuit3
Bardzo przyjazna kolorystyka i wymienione wyżej walory czynią z Inuita 6.0 atrakcyjną propozycję tak dla doświadczonych kajterów, jak i dla tych osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z latawcami.
Osobiście chciałbym spróbować jeszcze wersji 10cio lub 12-metrowej tego kite’a, jestem pewien, że wrażenia z ewentualnych lotów tą jednostką mogą przyprawić mnie o… utratę zawartości portfela.
inuit4

, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kalkulator wiatru