Home » Recenzje » Latawce » Flysurfer Unity 10.0

Flysurfer Unity 10.0

Siemanko!

Kilka dni temu dostałem w swoje łapki nową zabawkę Flaja – Unity.

Po pierwsze, nie przez przypadek latawiec otrzymał nową nazwę, zamiast kontynuacji nazewnictwa Pulse. Różnica między tymi latawcami jest OLBRZYMIA! :shock: Moim zdaniem jest to kolejny kamień milowy w rozwoju komórek w tej firmie.

Zacznijmy od początku 

Plecak:
1

2

Zmodernizowana wersja poprzedniego, pod górną klapą znajduje się dodatkowy sznurek, który zamyka plecak jak worek. Pełno dodatkowych kieszeni i pasków dzięki czemu możemy wygodnie porozmieszczać potrzebne nam przedmioty. Plecak jak w poprzednim modelu ma rozpinany bok, więc w razie potrzeby można go powiększyć i zmieścić 2 latawce.
Wagowo nie odbiega od swojego poprzednika 

Nowy Bar Infinity 2.0:

3

4

5

6

7

8

9

Opisywany już we wcześniejszych tematach na forum nie odbiega od wyznaczonych standardów. Nowy design, udoskonalona i uproszczona konstrukcja. Chickenloop wyposażony jest w mniejszą zrywkę, bardziej odporną na piasek. Przednia część jest płaska aby uniknąć sytuacji samoistnego wypięcia gdy jedziemy na switch’u czy blindzie. Pomimo rozmiarów, dalej bezproblemowo, przy praktycznie zerowym wysiłku można użyć systemu bezpieczeństwa.

Nowatorską rzeczą oraz wielkim ułatwieniem jest donke’y, a raczej „Chicken Stick” jak nazywa to producent. Sztywna rurka zamontowana na gumce, dzięki czemu jest odporniejsza na zużycie, łatwiejsza do wymiany oraz prostsza w obsłudze.

Krętlik również został poprawiony – linka ustawiona pionowo, dzięki czemu możemy trzymać bliżej ręce baru i bezproblemowo objąć ją jednym palcem przy wypinaniu, jeżeli ktoś tak lubi. Pozbawiono bar plastikowego elementu(zastąpiony solidnym metalem) który czasem się psuł, i upłynniono pracę obrotowej części co daje jeszcze większa bezawaryjność

Na trymerze depowera dodano + oraz – aby nikt nie miał wątpliwości która taśma do czego służy. Nowością są też rzepy które nie pozwalają się taśmie na „majtanie”

Linki mocy zostały zaczepione w najlepszy, moim zdaniem, sposób i dużo prostszy od poprzedniego.

Ważnym dla niektórych nowym elementem jest stopper-ball, pewnie już wszystkim znany z innych latawców. Można go płynnie przesuwać. Bardzo dobrze blokuje bar, ale też łatwo daje się ‚zbijać’. Deadmeny teraz to pikuś  …przepraszam, Pan Pikuś  
5 linka została wykonana z innego materiału, podobnie jak cała uzda.

Skrzydło/Latawiec i uzda:

11

 

12

18

17

16

15

14

13

Pierwszym elementem, prostym i wiele dającym jest uchwyt do łapania.  Zaznaczony łapką jest bardzo dobrze widoczny. Dzięki temu, ostatnio mogła mnie złapać miła pani-przechodzień z plaży :lol: . Ten element nie ma żadnego wpływu na areodynamike/zachowanie się latawca 

Ten model wyposażono w tylko jeden otwór spustowy, jednak zwijanie przebiega bardzo płynnie. Poszerzono lekko rzepy, które mocniej trzymają (chociaż nie znam przypadków otwarcia się poprzednich w S3). Łatwy do zauważenia niezamknięty otwór.

Mocowanie linek do uzdy też uległo małej modyfikacji, zamiast metalowych beczułek, zastosowano metalowe pierścienie które przyśpieszają  zakładanie linek w stosunku do swoich poprzedników. Dodatkowe napisy na linkach z serii „Idiot proof” :lol: czynią pomylenie linek trudniejszym.

Wcześniej wspominany materiał linek – przypomina „krawaty” żeglarskie, cienkie mocne i sztywne plecionki, dużo mniej podatne na rozciąganie i plątanie się. Dodano również linkę ‚oplatającą’ uzdę która uniemożliwia zamienienie się kajta w „cukierek”

Komory zostały wyposażone w baaaaaaardzo długie rękawy. Naprawdę, ciężko nalać wody do środka. Nie zobaczymy już rzepów na końcu rękawa, widać zamykanie komory było nieprzydatne w tym latawcu, ze względu na jego OLBRZYMI :shock:   zakres wiatrowy.

Kolejną rzeczą której nie wprowadzono (lub nie dostrzegłem) to brak ustawień siły na barze.

Wrażenia:
19

20

Pierwszy lot wywołał u mnie bardzo pozytywne emocje. Zupełnie inne czucie na barze, lekko zbliżone do pompek, bardziej bezpośrednie. Tipy siedzą na swoim miejscu, nie szaleją przy ostrych zwrotach jak w P4, chociaż to i tak było tylko wizualne i niewyczuwalne na barze zjawisko. Bardzo fajna, duża linka depowera, po puszczeniu baru latawiec traci sporo mocy i z reguły czeka na krawędzi okna. Zdecydowanie posiada mniejszą tendencję do opadania ku ziemi, gdy znajduje się na krawędzi. Restart również zmienił się na korzyść. Gdy wpadnie do wody na krawędzi sam wstaje podobnie jak Viron, a gdy zrzucimy go komorami w dół w powerzonie, wystarczy pociągnąć jedną sterówkę, lub przy słabszym wietrze wystartować tyłem i obrócić. Bardzo ładnie wybacza błędy pilota, nie jest tak agresywny jak P4. Gdy wjedziemy pod latawiec, on ‚rozpłaszczy’ się nieco i opadnie na swoje miejsce w oknie. Jak na swoją kategorię, latawiec bardzo dobry do nauki nowych sztuczek freestylowych. Dead-point na bardzo przyzwoitym poziomie i zero back-stallu przy full odpuszczonym trymerze.

Latawiec naprawdę godny uwagi, uniwersalny i bardzo łatwy w obsłudze.

Pozdro!

Wybaczcie brak Landkiting’owych fotek

21

 
, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Kalkulator wiatru